Kupujemy szczeniaka i od razu rozpoczynamy program wychowawczy. Bez zastanowienia czy pies jest na niego gotowy, czy też nie. Każdy poradnik na temat wychowania psa zawiera listę rzeczy, ktróre należy zrobić ze szczeniakiem i zazwyczaj jest ona bardzo długa: spotkania z psami, szczeniakami oraz dorosłymi, najlepiej różnych ras, wielkości, kolorów; spotkania z różnymi ludźmi – dorosłymi i dziećmi, ludźmi w kombinezonach, na wózkach, w kaskach itp. Lista miejsc, do których należy zabrać szczenię, może zawstydzić niejednego podróżnika. Szczeniak powinien poznać też różne powierzchnie, maszyny, urządzenia, pojazdy itd. Wszystko po to, by szczeniak wyrósł na bezproblemowego dorosłego psa.

Podobnie wygląda sytuacja z psem adoptowanym ze schroniska. Często właściciel chce szybko zrekompensować psu okres szczenięctwa, który uważa za zaniedbany, i funduje czworonogowi cały wachlarz nowych doświadczeń.

Gdyby w tak prosty sposób można było wychować bezproblemowego psa, ten artykuł na tym by się zakończył, a cała rzesza szkoleniowców, behawiorystów czy innych trenerów nie miałaby zajęcia.

Kilka dni temu otrzymałam telefon. Świeżo upieczony właściciel psa organizował mu spotkania z innymi czworonogami, które niezmiennie kończyły się wybuchem agresji u jego pupila. Na pytanie dlaczego w takim razie wprowadza swojego psa w takie sytuacje, właściciel odpowiedział, że „przecież pies musi spotykać się z innymi psami”. To, co uderzyło mnie w tej rozmowie, to to, że właściciel nie zaczął budowania relacji z psem od poznania psa, jego osobowości, mocnych i słabych stron. Ta znajomość rozpoczęła się od realizacji z góry narzuconego planu, bez zadania sobie pytania czy pies jest do tego zdolny, a jeśli tak, to czy jest na to od razu gotowy.

Nie każdy pies lubi i dobrze się czuje w towarzystwie innych psów. Tak jak nie każdy pies lubi i dobrze czuje się w towarzystwie nieznajomych ludzi. Łatwo jest mieć oczekiwania wobec psów: jakie powinny być, jak się zachowywać, co powinny lubić, a czego nie. Jednak jeśli nie weźmiemy pod uwagę osobowości psa, jego własnych upodobań i ograniczeń, to nie będziemy mogli zbudować z nim dobrych relacji, a przede wszystkim narazimy go na ryzyko sytuacji, w której może sobie nie poradzić.

Na co dzień, na ulicy czy w domach klientów, widzę wiele psów, które ledwie sobie radzą. Psy o niewielkiej pewności siebie, które niekomfortowo czują się w towarzystwie innych psów, a mimo to muszą uczestniczyć we wspólnych psich spacerach, spotkaniach czy dogtrekkingach. Psy,  które niepewnie czują się w towarzystwie nieznajomych osób, ale muszą się „socjalizować” w czasie wizyty gości lub znosić głaskanie od obcych, choć ich oczy są okrągłe ze strachu, a ciało usztywnione, napięte i gotowe do walki lub ucieczki.To są bardzo częste sytuacje dla wielu psów. Najczęściej właściciele są przekonani, że pies powinien lubić inne psy i ludzi, i nie zwracają uwagi na to, co faktycznie komunikuje im ich czworonóg lub nie zdają sobie sprawy z tego, co się dzieje. Albo nie chcą zdawać sobie z tego sprawy. Jednak rola właściciela polega na sprawowaniu odpowiedniej opieki nad psem, czyli budowaniu relacji opartej na zaufaniu, komunikacji i szacunku. Jako właściciele powinniśmy wiedzieć, co jest najlepsze dla naszego psa i zaspokajać jego prawdziwe potrzeby, zamiast zaspokajać swoje potrzeby lub nasze przekonanie o tym, co pies powinien lubić. Musimy szczerze spojrzeć na swojego psa, zrozumieć jego ograniczenia, dowiedzieć się, co mu pomaga, a co szkodzi.

Nie ma nic wstydliwego w przyznaniu, że pies może zachowywać się agresywnie lub nie lubi towarzystwa innych psów, bo jest wrażliwy i po prostu się boi. Nie ma nic wstydliwego w wyprowadzeniu psa do drugiego pokoju, kiedy mamy gości, a pies nie czuje się komfortowo w tej sytuacji. Nie ma nic wstydliwego w tym, że nie wyrażamy zgody na głaskanie naszego psa przez osoby obce, jeśli pies tego nie lubi (a dobrze w takiej sytuacji czują się nieliczne psy, które znam!).

Budujmy naszą relację z psem w oparciu o zaufanie i komunikację. Jesteśmy odpowiedzialni za zapewnienie psu bezpieczeństwa. Oznacza to nie tylko zapięcie na smycz przy ruchliwej ulicy, ale przede wszystkim pilnowanie, by granice psa nie zostały przekroczone. Naszym obowiązkiem jest dbanie o to, by nasz pies nie był wpychany w sytuacje, w których nie czuje się komfortowo, ponieważ nie ma odpowiednich umiejętności (psychicznych, społecznych czy emocjonalnych), by sobie z nimi poradzić. A kiedy już poznamy naszego psa i jego ograniczenia, kiedy będziemy już wiedzieć, co jest dla niego najlepsze, nie pozwólmy innym wpłynąć na nasze decyzje. To właściciel powinien najlepiej znać swego psa.

Oczywiście, powinniśmy pracować nad tym, by nasz pies rozwijał swoje umiejętności i coraz lepiej radził sobie w różnych sytuacjach. Jednak nie osiągniemy tego nie zwracając uwagi na to, co pies stara się nam zakomunikować. Pies nie nauczy się niczego dobrego nawet z najlepszej sytuacji, jeśli nie będzie na nią gotowy, jeśli jego umiejętności i stan emocjonalny nie będą na odpowiednim poziomie. Wymagania, jakie stawiamy psom, powinny być przede wszystkim realistyczne i dopasowane do możliwości obojga: psa i właściciela. Właściciel powinien dostroić się do swojego psa, rozumieć jego ograniczenia i szanować je. A przede wszystkim, zapomnieć o tym, „co pies musi”, bo taka postawa rodzi jedynie frustrację z obu stron, a może doprowadzić do sytuacji potencjalnie niebezpiecznych.

Każdy pies jest inny i ma inne potrzeby. Pamiętajmy o tym, zanim powiemy, że „pies musi” lub powinien.

 

23 maja 2015

Tekst i zdjęcie: Paulina Ziółkowska

X